piątek, 14 marca 2014

Moje małe denko


Połowa miesiąca oznacza, że część używanych przeze mnie kosmetyków sięgnęła dna (nie zawsze w tym złym znaczeniu) i pora na podsumowania. Uwielbiam czytać Wasze opinie o kosmetykach, ponieważ poznaję tyle nowych produktów, a do tego od razu mogę poznać Waszą opinię, więc mniej więcej wiem czy będzie to produkt dla mnie czy powinnam go raczej unikać. Jednak zawsze zaskakuje mnie ilość zużytych kosmetyków i pudełeczek! Nie wiem jak to robicie, mnie udało się uzbierać (i to przez kilka miesięcy!) tylko kilka.


Chyba najważniejszą rzeczą dla mnie jest pielęgnacja twarzy. W zimie moja skóra jest bardzo podatna na podrażnienia i czasem występują na niej zaczerwienienia. Aby ją wzmocnić postanowiłam wypróbować krem na naczynka na noc firmy Iwostin. Jest on przeznaczony do skóry naczynkowej, zaczerwienionej i wrażliwej - czyli dla mnie powinien być idealny. Producent obiecuje poprawę mikrokrążenia i wzmocnienie naczynek. W skład produktu wchodzą m.in. witamina C, olej z pestek winogron, witamina E oraz pantenol. Przyznam, że krem sprawdził się bardzo dobrze, rzeczywiście uspokoił skórę, a także sprawił, że była ona mniej podatna na podrażnienia. Nie mogę się wypowiedzieć w kwestii niwelowania widoczności naczynek czy rumieni, bo z tym nie mam problemu, ale jeśli chodzi o ogólną kondycję skóry to zauważyłam poprawę i odczułam ulgę.


Codziennie używam kremu do powiek, bez którego nie mogę się obyć. Postanowiłam wypróbować krem pod oczy firmy AA z serii Wrażliwa Natura o działaniu nawilżająco-rozjaśniającym. Wcześniej używałam kremu tej samej firmy tylko z serii Ultra Odżywianie i byłam z niego zadowolona, sądziłam więc, że również ten się sprawdzi. Powiem tak: szału nie było. Krem nie zawsze nawilżał (to zależało od tego, jak bardzo suchą miałam skórę). Przypuszczam, że sprawdzi się u posiadaczek skóry normalnej, przy skórze wrażliwej czy bardzo suchej to chyba za mało. Osobiście więcej go nie kupię.

Następna jest pielęgnacja ust. Tutaj mamy dwa produkty, jeden świetny, a drugi do kitu. Pomadkę ochronną Carmex pewnie większość z Was zna, jednak jeśli ktoś jej nie wypróbował to bardzo polecam. Genialnie i szybko nawilża usta, chorni przed zimnem, długo się utrzymuje i nie pozostawia lepkiej warstwy. W zimie często zmagałam się ze spierzchniętymi ustami. Wystarczyło zrobić peeling i posmarować je Carmexem, aby znowu były ładne i zdrowe. Natomiast jeśli chodzi o masło Shea z L'Occitane (producent twierdzi, że 100%) to byłam zawiedziona. Posmarowałam usta, a za chwilę znowu były suche. Nie wiem, mam mieszane uczucia, może po prostu mnie nie podpasowało, ale na pewno więcej go nie kupię. Tym bardziej, że za cenę jednego masełka kupię kilka Carmexów.


Ostatnia kwestia to makijaż, tutaj pojawiają się dwa tusze do rzęs. Pierwszy to produkt firmy Eveline w kolorze czarnym o nazwie Big Volume Lash. Muszę powiedzieć, że byłam sceptyczna co do jego jakości biorąc pod uwagę jego cenę. Jakie było moje zaskoczenie kiedy okazało się, że tusz spisuje się tak dobrze! Rzęsy są wyraźnie zaznaczone i podkreślone, ale nie ma przy tym brzydkiego efektu przesadzonych rzęs (w takim sensie, że wygląda to jakbyśmy porządnie przesadziły z maskarą). Uważam, że jest to produkt godny uwagi. Drugi kosmetyk to tusz 2000 Calorie firmy Max Factor w kolorze black brown. Tusz sprawia, że otrzymujemy gęste rzęsy w kolorze ciemnego brązu, ale i w tym przypadku efekt jest naturalny i estetyczny. Utrzymuje się on cały dzień, nie osypuje, a łatwo zmywa przy pomocy płynu micelarnego (z resztą tak samo jak tusz Eveline). Wydatek nieco większy, ale tusz jest warty swojej ceny.

A jakie Wy macie opinie na temat tych kosmetyków? Jakie skończyłyście ostatnio?

Pozdrowienia,
Asia

10 komentarzy:

  1. 2000 calories i AA bardzo lubię ;) pozostałych rzeczy nie stosowałam albo nie z bardzo przypadły mi do gutu (czytaj: carmex ;) )
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda że masełko do ust to bubel bo bardzo ladnie wygląda :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Moze to sie wyda smieszne, ale ten sztyft Carmex u mnie swietnie dziala na male oparzenia (zawiera menthol i widocznie to pomaga) ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawi mnie ten krem Iwostinu, miałam od nich tylko wodę termalną, ale to fajna, polska marka, także mam ochotę na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. z tej naczynkowej linii Iwostim miałam maseczkę, też świetnie się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. tusz 2000 calorie też bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Krem z AA u mnie również szału nie zrobił :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja Carmex mam i mam i nie mogę zużyć, mimo że uwielbiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam ten tusz z Max Factora i z pewnością zakupię drugie opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej zapraszam Cie skromnie do zabawy :) Chciałabym zebys napisala pare spraw ktore Cie cieszą. Takie male drobne gesty, sytuacje, wszystko co chcesz co sprawia ze czujesz sie szczesliwa!!!
    Jesli juz taki post jest u Ciebie -przepraszam i napisz u mnie na blogu z checia przeczytam.:) Jesli nie chcesz takich zabaw wybacz nie wiedzialam:P
    Skromnie zapraszam do siebie
    victooriaa.blogspot.com
    Chciałabym zebysmy nauczyli sie doceniac male rzeczy! i byc bardziej szczesliwym czlowiekiem:)

    OdpowiedzUsuń

Jesteśmy ciekawe Waszych opinii dlatego bardzo dziękujemy za wszystkie komentarze, na które odpowiadamy poniżej.
Nie jesteśmy zainteresowane opcją "obserwowanie za obserwowanie" - jeśli podoba Ci się nasz blog - obserwuj. Odwiedzamy wszystkie blogi, więc jeśli spodoba nam się Twój, na pewno będziemy go śledzić ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...