czwartek, 31 stycznia 2013

Czas na relaks!

Nareszcie! Właśnie rozpoczęłam swoje ferie! Ta sesja naprawdę dała mi w kość. Jedyne o czym marzę to wypoczynek i tak zamierzam zacząć ten weekend (co prawda dosyć wcześnie, bo już w czwartek, ale to studencki weekend! :D ). Dlatego dzisiejszy wieczór zamieni mój pokój w domowe SPA. 

Nadszedł dzień na wypróbowanie świątecznych prezentów. Gwiazdka w tym roku była bardzo hojna i obdarowała mnie wieloma prezentami. Wśród nich znalazły się dwie maseczki: śródziemnomorska nawilżająca maseczka do twarzy z oliwką oraz odżywcza maseczka do twarzy z masłem shea.



Pierwsza z nich ma przywrócić skórze odpowiedni poziom nawilżenia, doskonale ją odświeżając i nadając jej aksamitną miękkość. Należy nałożyć maseczkę na oczyszczoną skórę twarzy i pozostawić na 20 minut po czym zmyć ciepłą wodą. Muszę przyznać, że już wcześniej z niej korzystałam i byłam zadowolona. Skóra była naprawdę odświeżona.


Druga maseczka z masłem shea ma odżywić naszą skórę. I na to szczerzę liczę, zwłaszcza w tym zimowym okresie. Tą maseczkę powinno stosować się 1-2 razy w tygodniu. Należy ją delikatnie wmasować w skórę i pozostawić na około 10 minut, następnie spłukać wodą a nadmiar zetrzeć ręcznikiem. Dziecinnie proste. 


Poniżej znajduje się zdjęcie które przedstawia konsystencję obu tych maseczek:


Ja postanowiłam skusić się na odżywczy zabieg z masłem shea. Skoro maseczka nałożona to nie pozostało nic innego jak relaks :)


Wam też życzę udanego weekendu! Może znajdziecie chwilę na odpoczynek. :D
A Wy macie swoje ulubione maseczki?

Ola

środa, 30 stycznia 2013

TAG: The Versatile Blogger

Serdecznie dziękujemy Ellegancji za zaproszenie do zabawy.



Każdy nominowany blogger powinien:
- podziękować nominującemu na jego blogu
- pokazać nagrodę Versatile Blogger
- ujawnić 7 faktów dotyczących jego osoby
- nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów

A więc... oto 7 faktów o nas:

             Asia                                                                                                Ola
    1. Jestem perfekcjonistką.                                                   1. Uwielbiam akcent brytyjski.
Wszystko, co robię, robię najlepiej jak potrafię.                   Choć najtrudniejszy to jednak najpiękniejszy.
    2. Uwielbiam Nowy Jork.                                                   2. Fitness to moja pasja i sposób na życie.
 Wyjazd tam to moje wielkie marzenie.                                 To odpoczynek dla duszy i ciała.
    3. Kocham wypróbowywać kosmetyczne nowości.             3. Mam bzika na punkcie dbania o dłonie.
  To udzieliło mi się od Oli.                                                     Włączając malowanie paznokci.
4. Moje dwie wielkie pasje to film i moda.                           4. W modzie cenię sobie klasykę i elegancję.
   Bez nich życie byłoby szare.                                                  Kobiecość zawsze jest piękna.
5. Bardzo dbam o to, aby zdrowo się odżywiać.                  5. Cierpię na uzależnienie od słodyczy.
  Wyznaję zasadę "w zdrowym ciele zdrowy duch".                 A szczególnie od czekolady.
 6. Interesuję się sztuką i historią.                                          6. Marzę o zakupach w Nowym Jorku.
   Nad albumami mogę siedzieć godzinami.                               Razem z Asią i złotą kartą kredytową.
    7. Uwielbiam amerykańskie i brytyjskie seriale.                     7. Uwielbiam serial Sex&The City.
Między innymi Tudorów i S&TC.                                         Do tego lampka wina i babski wieczór gotowy.

W związku z tym, że prowadzimy blog od niedawna, nominowanych blogów będzie niewiele, a do zabawy zapraszamy wszystkich chętnych!

Nominowani:
Place of Woman
Beauty Candy
45 Stopni
Atqa Beauty Blog
Blush
Kadik Babik

Pozdrawiamy,
Asia & Ola

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Fashion Report



Postanowiłam zapoczątkować serię postów, które przybliżałyby najnowsze kolekcje z największych wybiegów świata. Co o tym myślicie? :)

Dziś pierwszy odcinek serii: ponadczasowa klasyka Burberry. Angielski szyk połączony z nutką nowoczesności - oto Burberry tworzący wizerunek kobiety silnej i niezależnej, ale nie przesadnie wystylizowanej. Ja uwielbiam projekty tej firmy wyznając zasadę "klasyka zawsze w modzie". To właśnie w ich płaszczu widzimy Audrey Hepburn w strugach deszczu, szukającą swojego kota w słynnej scenie z filmu "Śniadanie u Tiffany'ego" (kolejny absolutny klasyk!).

Tak więc, oto kolekcja Pre-Fall 2013 czyli możemy szykować się na przyszłą zimę :)




Poza krojem ubrań, bardzo podoba mi się kolorystyka. Czerń + biel to typowe klasyczne zestawienie, które bardzo rzadko okaże się katastrofą. Beże i kolory ziemi są tak neutralne, że również w ich przypadku trudno o pomyłkę. Znów projektanci postawili na klasykę gatunku. 

Niebawem, oprócz zdjęć kolekcji, przedstawimy Wam nasze propozycje stylizacji inspirowane daną kolekcją. Wybaczcie, że tym razem tego elementu zabraknie, ale bez Oli ani rusz, więc trzeba czekać :)





A Wam jak się podoba kolekcja? Lubicie prostą elegancję czy wolicie wystrzałową oryginalność? :)

Pozdrawiam,
Asia

Zdjęcia kolekcji: vogue.co.uk

sobota, 26 stycznia 2013

Małe zakupy!

Nareszcie weekend! Czy Wy też czujecie się tak wykończone minionym tygodniem? Już nie mogłam się doczekać odpoczynku. W związku z powyższym, gdy rozpoczął się weekend, postanowiłam się zrelaksować, a jednocześnie wynagrodzić sobie ostatni nawał pracy. Wybrałam się na małe kosmetyczne zakupy. I oto ich rezultaty:


Już od dawna nosiłam się z zamiarem kupna podkładu, gdyż stary jest na wykończeniu. Latem zrobiłabym sobie przerwę, by skóra odpoczęła, ale zimą podkład jest tak samo ważny jak dobrze nawilżający krem. Chroni naszą skórę przed wysuszeniem powodowanym ciągłą zmianą temperatur.
Pani w Inglocie była na tyle miła, że nałożyła mi podkład na twarz bym zobaczyła efekt przed jego kupnem. Według jej wypowiedzi podkład ma za zadanie nadać skórze promienny, naturalny wygląd, jednocześnie zapewniając skórze głębokie nawilżenie. Czy taka jest prawda? Cóż, okaże się w trakcie użytkowania. 


A oto mój kolejny nabytek, pędzelek do cieni. Na jego kupno namówiła mnie Asia, twierdząc, że jest on niezbędny w mojej kosmetyczce. Jako amatorka, w tej kwestii ufam jej całkowicie, dlatego poszłam za jej radą. Pierwszy swój test przeszedł śpiewająco, ofiarą była moja siostra idąca na studniówkę. Makijaż wyszedł bajeczny i to dzięki pędzelkowi. (moje zdolności co do makijażu pozostawiają wiele do życzenia :P ). Według Asi jest on idealny do rozcierania cieni. I tu się całkowicie zgodzę. Mam nadzieję, że będzie mi idealnie służył. 

To była pierwsza część mojego relaksującego weekendu, drugą będzie domowe SPA, które mam zamiar sobie zafundować :) O jego rezultatach dowiecie się wkrótce. 

A Wam jak mija weekend? Jakieś pomysły na relaks? Pozdrawiam gorąco! 
Ola 



czwartek, 24 stycznia 2013

Zimno? Czas na rozgrzewkę!



Zima daje w kość, nie da się ukryć. I szczerze mówiąc, mam już dość. Pięć swetrów pod płaszczem sprawia, że wyglądam - i czuję się - jak cyborg, ale bez tego ani rusz! Najlepiej byłoby, gdybym nie musiała nigdzie wychodzić, mogła zostać w domu, pod kocem, z kubkiem zimowej kawy lub filiżanką gorącej, aromatycznej czekolady. Żeby ułatwić Wam (i sobie) zrealizowanie tego planu, chciałam podzielić się z Wami przepisami, które umilą długie zimowe wieczory.

Prawdziwa czekolada na gorąco



Składniki:
1 litr mleka
200 g pokruszonej czekolady
3/4 łyżeczki ziarenek czarnego pieprzu
cynamon do smaku
cukier waniliowy do smaku

Co robimy: Doprowadzamy mleko z przyprawami do wrzenia (ale nie gotujemy). Wrzucamy czekoladę. Mieszając, czekamy aż się rozpuści. Odcedzamy czekoladę i podajemy podgrzaną.

Ten przepis wystarcza na 4 do 6 porcji, bo jak gorąca czekolada to tylko w gronie najbliższych!
Istnieje również szybsza opcja: wrzucamy tabliczkę czekolady do metalowej miseczki, fundujemy jej kąpiel wodną, dolewamy mleka tylko tyle, by nie była zbyt gęsta, dodajemy przypraw według uznania (pieprz, chili, cynamon, kardamon, co kto lubi) i gotowe! To naprawdę wersja instant!



Drugi przepis na syberyjską zimę to kawa z cynamonem, która jest równie łatwa w przygotowaniu. 
Co robimy: Przygotowujemy kawę według uznania (jak lubimy rozpuszczalną to rozpuszczalna albo z ekspresu). Do rondelka wlewamy mleko, cynamon i cukier. Podgrzewamy i dodajemy kawę. Gotowe! Do tego ciasteczko i można lepiej zacząć dzień.



A na wieczór - grzane wino! Wspaniałe! Nic tak nie rozgrzewa i nie poprawia humoru! Jakiś czas temu odkryłam, że firmy Kamis i Prymat oferują przyprawy do grzanego wina. Tak więc z oferty Kamis mamy do wyboru przyprawę do grzańca imbirowego z cytryną, grzańca korzennego z cynamonem, grzańca malinowego z kardamonem (oj, ten chciałabym spróbować!) oraz tradycyjną przyprawę do grzańca. Prymat proponuje nam przyprawę do grzanego piwa i wina, choć ta jest bardziej ostra niż produkty Kamis. 

Kiedy już wybierzemy przyprawę, kupujemy czerwone wytrawne wino (wg. mnie takie najlepiej łączy się z przyprawami, przez co uzyskujemy odpowiedni smak), wlewamy do garnka, podgrzewamy, dodajemy przypraw, chwilkę czekamy i gotowe! Imprezę czas zacząć!



Mam nadzieję, że dzięki tym przepisom łatwiej przetrwacie te zimowe dni. A może Wy macie jakieś sposoby na rozgrzewkę? 

Asia

środa, 23 stycznia 2013

Egzaminy, egzaminy...

Sesja - zdecydowanie najcięższy okres w życiu człowieka. My wraz z Asią zatracamy się wówczas w wirze nauki. Często odbywa się to kosztem naszego samopoczucia, ale także wyglądu! Czy Wy też się zmagacie z takimi problemami? Dlatego dziś chciałybyśmy podsunąć Wam kilka propozycji radzenia sobie z ową sytuacją :)

Po pierwsze nigdy nie zapominajmy o podstawowych zasadach pielęgnacji. Nie tylko poprawia to nasz wygląd, ale również samopoczucie. Bo przecież jak człowiek zrelaksowany to nawet nauka lepiej wchodzi, nieprawdaż? :P Nawet mała czynność pomalowania paznokci może nas odrobinę odprężyć. 


Jako doświadczone studentki znalazłyśmy z Asią jeszcze jeden sposób na stres, który od pierwszego razu stał się niemalże rytuałem. 


Tak! To jest to o czym myślicie! Grzane wino, w tym przypadku malinowe i porzeczkowe. Nasz mały afrodyzjak!

Jak już jesteśmy zadbane, odprężone i nauczone to czas na powtórkę! Zawsze w doborowym towarzystwie przy małej kawie. Wtedy mamy pewność, że wszystko czego się nauczyłyśmy jest uporządkowane. 



Życzymy Wam powodzenia!

Ps. Nie zapomnijcie o białej koszuli! Nic nie dodaje kobiecie więcej szyku! 


                                                                                                          Ola & Asia

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...