poniedziałek, 30 grudnia 2013

Henna do włosów...?



Nigdy nie interesowałam się farbowaniem włosów. Wychodzę z założenia, że nasz naturalny kolor jest tym idealnym. Jednak w czasie świąt zostałam zaintrygowana czymś zupełnie dla mnie nowym, a mianowicie henną do włosów. Rozpoczęłam intensywne poszukiwania w tym kierunku na blogach i różnych forach. Dowiedziałam się o dobroczynnym działaniu henny na nasze włosy, o poprawi ich kondycji, itd..




Teraz zastanawiam się nad jej wypróbowaniem. Moje włosy są koloru ciemnego blondu, w związku z tym jedynym wyjściem jest henna tzw. neutralna :). Nie chciałabym zmieniać koloru włosów, ale poprawić ich kondycję. Trochę waham się nad wypróbowaniem tej henny. Czy któraś z Was już próbowała? Jakie były rezultaty? Warto? Podzielcie się ze mną i czytelniczkami Waszymi spostrzeżeniami :)


Dajcie znać co sądzicie :)
Pozdrawiam,
Ola

niedziela, 22 grudnia 2013

Codzienna pielęgnacja twarzy - moja nowa obsesja


Na pewno znacie to uczucie kiedy coś Wam wyskoczy na twarzy i dostajecie szału. Ja w każdym razie mam tak zawsze. A najgorsze jest to, że akurat wtedy kiedy najbardziej zależy mi na tym, żeby dobrze wyglądać, niespodziewanie pojawia się jakaś paskudna krostka i już mam zepsuty humor na najbliższy tydzień! O wyglądzie nie wspominając...

A zaczęło się od tego...
...że na nic nie mam czasu. Studia dzienne i praca to istny koszmar. Kiedy wreszcie wracam do domu i tak zawsze muszę coś zrobić. Rzadko mam chwilę dla siebie i z tego powodu moja cera na tym ucierpiała. Sam fakt, że nie potrafię sobie przypomnieć kiedy ostatni raz zrobiłam porządne oczyszczanie twarzy to już daje do myślenia i jest to wyraźny sygnał, że coś tu jest nie tak... Ale skoro nic się nie działo, nie pojawiały się niedoskonałości to znaczy, że nie ma potrzeby wielkich cyrków w postaci całego zabiegu oczyszczani i mogę zająć się czymś innym - tak właśnie sobie myślałam i się doigrałam. 

Już jakiś czas temu zrobiła mi się paskudna krostka na policzku. Ledwo zdążyła się zgoić (oczywiście z moją pomocą, o czym za chwilkę) i pojawiła się kolejna. U mnie takie rzeczy po prostu nie mają miejsca, więc jest to sytuacja nadzwyczajna. Powiedziałam DOŚĆ! 


Pierwsza i najważniejsza zasada: cerę oczyszczamy regularnie, nie tylko wtedy kiedy pojawią się niedoskonałości. Myślę, że porządne oczyszczanie będę robić raz na ok. 2 miesiące. U mnie najlepiej sprawdza się parówka, po czym mechaniczne oczyszczenie twarzy (no nie oszukujmy się, zaskórniki i wszelkie inne zanieczyszczenia same nie znikną, trzeba się ich pozbyć, ale w mądry sposób), a na koniec maska oczyszczająco-ściągająca. Parówka otwiera pory, spulchnia twarz, przez co łatwiej nam usunąć zanieczyszczenia, a dodatkowo skóra nie przeżywa takiego szoku jak przy oczyszczaniu bez uprzedniego parowania. Masek oczyszczająco-ściągających (te są najlepsze, oczyszczają i ściągają otwarte pory, dzięki czemu bakterie nie dostają się do środka) jest na rynku wiele, warto wybrać tą najlepszą dla nas, w zależności od typu skóry. Jeśli akurat nie mam żadnej maski polecam dwie maseczki domowej roboty:

Maseczka oczyszczająco-antybakteryjna i przeciwzapalna:
Aspiryna (tabletki bez "skorupki")
miód
odrobina wody, żeby rozpuścić Aspirynę

Aspirynę rozpuszczamy w odrobinie wody, dodajemy miód i kładziemy na twarz. Maska łagodzi podrażnienia, oczyszcza i działa przeciwzapalnie. Trzymamy ją na twarzy ok. 20 minut. Proporcje zależą od tego, jak dużo maski potrzebujecie.

Maska ściągająco-rozjaśniająca:
1 białko jajka
4 łyżeczki soku z cytryny
3 łyżeczki jogurtu naturalnego
4 łyżki miodu

Białko jajka ubijamy, nie musi być porządna piana. Całość mieszamy i kładziemy na twarz na ok. 15 minut. Maska ściąga pory i rozjaśnia przebarwienia.

Ciekawe jest to, że jak pojawiły się niedoskonałości to moją pierwszą myślą było "mam niedobór witamin". Sama nie wiem czy to rzeczywiście prawda, że jak brakuje nam witamin to widać to na twarzy, jak sądzicie? Może macie fachową wiedzę w tym temacie? 
To, że dieta wpływa na wygląd cery to wiem od dawna, ale odżywiam się zdrowo (choć ostatnio jem trochę słodyczy, może to z tego powodu?). 


Przy walce z paskudą na policzku dowiedziałam się, że pomaga maść Tribiotic. Pewnie wiele z Was ją zna, ja jednak dowiedziałam się o niej niedawno. Maść ma działanie antybakteryjne, więc rzeczywiście szybciej goją się ranki i krostki. Kolejnym odkryciem jest maść Acne Derm. Ta z kolei wybiela przebarwienia, które często pozostają po krostce (jakby niewystarczającą karą była sama krostka to jeszcze trzeba się męczyć z przebarwieniem!). Jej działanie również mogę potwierdzić.

A teraz moja prośba do Was: podzielcie się ze mną (i innymi czytelnikami) swoimi sposobami na walkę z niedoskonałościami i metodami codziennego dbania o skórę! Czekam na Wasze opinie, sugestie, komentarze!

Pozdrowienia,
Asia

środa, 18 grudnia 2013

Christmas glamour in fashion


Wigilia zbliża się wielkimi krokami. Czas zastanowić się nad tym, w jakim stroju wystąpimy podczas tej uroczystej kolacji. Okres świąteczny to jeden z moich ulubionych w całym roku, wyjątkowa atmosfera udziela się i mnie, a strojem chciałabym podkreślić podniosły charakter wszelkich spotkań. Dzisiaj przygotowałam dla Was zdjęcia, które dla mnie są bardzo inspirujące. Klasyczna elegancja pewnie nie wszystkim odpowiada, ale osobiście uważam, że jest to wybór bezpieczny i zawsze efektowny. Wyjątkowa biżuteria sprawia, że całość nabiera świątecznego charakteru.




A Wy macie swoje świąteczne inspiracje?

Pozdrowienia,
Asia

Zdjęcia: Richard Ramos dla Prestige Hong Kong

niedziela, 15 grudnia 2013

Świąteczne wypieki


Przygotowania do świąt idą pełną parą. Wyciągnięte z szuflad zostały wszelkie świąteczne przepisy, a więc wielkie gotowanie czas zacząć! Wśród mnóstwa kartek z przepisami znalazłam wskazówki dotyczące świątecznych pierniczków, bez których nie umiem sobie wyobrazić Wigilii. Talerz takich pyszności i szklanka ciepłego mleka to po prostu niebo w ustach!

Składniki:
2 szklanki mąki
2 łyżki miodu
3/4 łyżki cukru
1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 torebki przyprawy piernikowej
1 łyżka masła
1 średnie jajko (dodatkowo 1 jajko do posmarowania)
ok. 1/3 szklanki lekko ciepłego mleka


Co robimy:
Mąkę należy przesiać na stolnicę, wlać rozpuszczony gorący miód i wymieszać (najlepiej nożem). Ciągle siekając, dodawać kolejno cukier, sodę, przyprawy, a gdy masa lekko przestygnie - masło i jedno jajko.

Dolewając stopniowo (po 1 łyżce) mleka zagniatać ręką ciasto aż będzie średnio twarde i gęste, przypominające ciasto kruche (zapewne nie wykorzystamy całego mleka, bo masa byłaby za rzadka). Dokładnie wyrabiać ręką, aż będzie gładkie, przez około 10 minut.

Na posypanej mąką stolnicy rozwałkować ciasto na placek o grubości maksymalnie 1 cm. Foremkami wykrajać z ciasta pierniczki, złączyć resztki ciasta w kulkę, ponownie rozwałkować i wyciąć pierniczki. Smarować rozmąconym jajkiem i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w odstępach około 2 - 3 cm od siebie (pierniczki urosną).

Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 15 minut. Po wyjęciu z piekarnika pierniczki będą miękkie. Twarde pierniczki przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku przez 1-4 tygodnie.

Dekorować przed podaniem, najlepiej jak już będą miękkie. Do dekoracji można użyć samego lukru lub lukru wymieszanego z barwnikiem spożywczym. Zamiast barwnika spożywczego można użyć soku z granatu lub z buraka. Pierniczki można dekorować roztopioną czekoladą i maczać w posypce cukrowej lub w wiórkach kokosowych.


Kilka rad, żeby wszystko się pięknie udało:
Im grubsze pierniczki tym lepiej miękną. Cieniutko rozwałkowane pierniczki są chrupiące i mogą już nie zmięknąć. Jeśli po wyjęciu z piekarnika pierniczki były wyrośnięte, grubsze i miękkie w środku, później też zmiękną po początkowym stwardnieniu. Jeśli po wyjęciu z piekarnika (cienkie pierniczki i przepieczone) są suche i kruche, raczej już nie zmiękną.
Nie należy zbyt długo piec pierniczków, gdyż staną się suche i mogą nie zmięknąć. Lepiej nie przekraczać czasu podanego w przepisie, jeśli pieczemy na 2 blaszkach, wówczas być może czas ten trzeba będzie skrócić. Pierniczki wyjmujemy z piekarnika gdy są miękkie.

Podczas rozwałkowywania ciasta lepiej nie podsypywać bardzo dużo mąki, aby nie zrobiło się za twarde. Ciasto nie powinno się kleić, więc pewna ilość mąki będzie potrzebna. Ciasto powinno mieć konsystencję ciasta kruchego, jeśli wyjdzie za rzadkie, pierniczki mogą się rozchodzić podczas pieczenia i nie trzymać kształtu.

Dekorację robimy przed samym podaniem, gdy pierniczki będą już miękkie.

Macie swoje ulubione świąteczne przepisy? Podzielcie się nimi z nami!

Pozdrowienia,
Asia

Przepis pochodzi ze strony kwestiasmaku.com

środa, 11 grudnia 2013

Grudniowe nowości


Ach, grudzień! Jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku. Świąteczne przygotowania, błyszczące lampki, kolorowa choinka, zapach piernika, czas spędzony z najbliższymi... i oczywiście prezenty! Te ostatnie przyszły do mnie nieco wcześniej niż w zeszłym roku, co świadczy zapewne o tym, że byłam wyjątkowo grzeczna ;) W mojej kosmetyczce pojawiło się kilka nowości, którymi chciałabym się z Wami podzielić.


Po pierwsze, lakiery Essie w kolorze Stylenomics oraz A List. Ten pierwszy chciałam od dawna, niektórzy być może pamiętają, że pisałam o tym kolorze w ostatnim poście. Jest to bardzo ciemna butelkowa zieleń, w zależności od tego, jakie mamy światło, kolor zmienia się od ciemnej zieleni do czerni. Wygląda bardzo elegancko i nowocześnie. A List to intensywna klasyczna czerwień - wybrałam go dlatego, że jest odpowiedni na każdą okazję, również bożonarodzeniowe przyjęcie ;) Na pewno pięknie będzie się prezentował w zestawieniu ze złotem.
Co do trwałości lakieru to jest on godny polecenia. Lakier długo utrzymuje się na paznokciach. Bardzo ładnie pokrywa płytkę paznokcia, w sumie jedna warstwa wystarcza, ale z przyzwyczajenia nakładam dwie. Ogromnym plusem dla mnie jest fakt, że lakier bardzo szybko wysycha. Nienawidzę czekać pół godziny nie mogąc nic zrobić, a w tym przypadku już po kilku minutach można zająć się innymi rzeczami. 



Puder rozświetlający do twarzy w numerze 85 marki Inglot dostałam od Oli na Gwiazdkę. Jest cudowny! Pięknie się mieni i zostawia muśnięcie koloru. To właściwie połączenie rozświetlacza i różu. Bardzo ładnie i łatwo się go nakłada, nie zostawia plam i nie osypuje się. Utrzymuje się przez cały dzień. Dosłownie zakochałam się w nim!


Po wykończeniu masła do ciała Tutti Frutti o zapachu jeżyny i maliny, z którego byłam bardzo zadowolona, zachciało mi się wypróbować inną wersję zapachową. Wybór padł na wiśnię i porzeczkę. Ten zapach przypadł mi do gusty jeszcze bardziej, jest bardziej owocowy i soczysty. O maśle pewnie wiele słyszałyście, wiele z Was na pewno go zna z autopsji. Generalnie rzecz biorąc, masło bardzo ładnie się rozsmarowuje, dobrze nawilża, nie zostawia lepkiej warstwy. 


Ostatnią nowością jest pomadka ochronna Chapstick o zapachu wiśniowym. Wcześniej używałam dobrze wszystkim znany Carex, z którego byłam bardzo zadowolona. Ale jak to ja, musiałam wypróbować coś nowego. Chapstick akurat był w promocji, więc czemu nie? Okazało się, że był to bardzo dobry zakup. Pomadka świetnie chroni usta przed zimnem i wiatrem, doskonale  i przede wszystkim na długo nawilża. Znacznie poprawiła stan moich ust, o które w zimie muszę dbać.


Podsumowując, wszystkie przedstawione produkty szczerze polecam i ze wszystkim jestem niezwykle zadowolona. A jakie Wy macie zdanie na ich temat? Może zaproponujecie mi jakieś zamienniki - będę wiedziała czego szukać ja te skończę ;)



Pozdrowienia,
Asia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...