wtorek, 25 lutego 2014

Show Time!

Śledzicie na bieżąco pokazy odbywające się w Mediolanie? Postanowiłam wrzucić Wam kilka zdjęć, które szczególnie przykuły moją uwagę :) Zatem bez zbędnego pisania, zapraszam do oglądania:

Giorgio Armani









Marco de Vincenzo







Trussardi





zdjęcia: www.vogue.co.uk

Jak Wam się podobają tegoroczne kolekcje? Znalazłybyście coś dla siebie? :)

Całusy,
Ola

sobota, 22 lutego 2014

Urodzinowa niespodzianka od Sephory


W styczniu obchodziłam urodziny. Miesiąc później  - opóźnienie w tym przypadku jest mniej ważne, prezent jest zawsze miły - otrzymałam maila od Sephory, że z tej okazji mają dla mnie upominek. Mogłam wybrać błyszczyk w różdżce lub podwójną ilość punktów na białej karcie. Rzadko robię zakupy w tym sklepie, więc wybór był oczywisty :)


Błyszczyk składa się z czterech malutkich pojemniczków w różnych kolorach tego kosmetyku. Każdy jest jednocześnie aplikatorem do następnego wariantu kolorystycznego, więc rzeczywiście opakowanie jest swego rodzaju różdżką. Generalnie podchodzę do takich produktów dość sceptycznie, ale postanowiłam mimo wszystko go sprawdzić. Wyniki mnie zaskoczyły.


Błyszczyk długo utrzymuje się na ustach. Nie skleja ich i się nie lepi, co zawsze mnie irytuje (i z tego powodu nie używam błyszczyków). Jednak ten okazał się naprawdę fajny. Pachnie bardzo ładnie, owocowo. Jeśli chodzi o kolorystykę to myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Do wyboru mamy intensywną czerwień, blady róż, wersję delikatnego różu z drobinkami oraz beż. Na każdą okazję i w zależności od upodobań można wybrać którąś z wersji.


Przyznam szczerze, że sama nie kupiłabym tego kosmetyku, ale to ze względu na to, że za błyszczykami nie przepadam. Ten jednak sprawdza się naprawdę dobrze, więc prezent jest udany.

A Wy macie swoje ulubione błyszczyki? Może powinnam spojrzeć na nie łaskawszym okiem?

Pozdrowienia,
Asia

niedziela, 16 lutego 2014

Pielęgnacja dłoni: klasyczny manicure z Essie


Schludne, zadbane dłonie to wizytówka kobiety. Manicure to kwestia indywidualna, zależna od osobistych preferencji, nastroju i okazji. Pielęgnacją dłoni zaraziła mnie Ola, która zawsze ma pięknie wykonany manicure i nigdy, ale to nigdy, nie wychodzi z domu bez lakieru na paznokciach ;)
Bardzo lubię zabawę kolorem, szczególnie latem, jednak istnieją dwie wersje manicure, do których zawsze wracam: elegancki efekt dzięki bardzo ciemnym kolorom (burgund czy czerwień wpadające w czerń) oraz klasyczny manicure typu nude, który chciałabym Wam dzisiaj pokazać.


Ten manicure wykonałam lakierem Essie Limo-Scene. Jest to odcień nude, bez domieszki różu, o którym można byłoby powiedzieć, że delikatnie wpada w biel. Jest to kolor idealny dla posiadaczek bardzo jasnych karnacji, którym zależy na "niewidzialnym" odcieniu, który stopi się ze skórą - taki efekt uzyskamy po nałożeniu 1-2 warstw lakieru, na zdjęciach widzicie aż 3 warstwy, ale to dlatego, że ja lubię, kiedy lakier mimo wszystko jest widoczny, a 3 warstwy zapewniają dokładne, eleganckie krycie.


Kiedy mam ochotę na ozdobienie paznokci, na ten kolor nakładam lakier Golden Rose z srebrnym brokatem, którego zdjęcie możecie zobaczyć tutaj.

Jednym z elementów pielęgnacji dłoni jest stosowanie kremu. W związku z tym, że mam bardzo suche dłonie, zimą nie mogę się bez niego obyć. Postanowiłam wypróbować coś nowego, ale bardzo zależało mi na tym, aby krem szybko się wchłaniał i nie pozostawiał lepkiej warstwy. Mój wybór padł na Błyskawicznie Nawilżający krem do rąk Nivea. Produkt kierowany jest do skóry przesuszonej. Produkty firmy Nivea wywołują u mnie mieszane uczucia, ale postanowiłam dać im szansę, tym bardziej, że krem był w promocji i za 75 ml zapłaciłam chyba 6zł.


Jakież było moje zdziwienie! Krem jest naprawdę bardzo fajny, błyskawicznie się wchłania, nie ma mowy o żadnej lepkiej warstwie, a rzeczywiście ładnie nawilża i wygładza skórę dłoni. Jest dość rzadki, lejący, ale opakowanie zamykane jest na malutki "trzask", więc się nie wylewa, a domyślam się, że to również kwestia jego konsystencji przyczynia się do jego szybkiego wchłaniania. Zazwyczaj podchodzę z dystansem do produktów Nivea, jednak ten krem polecam jeśli lubicie nawilżone dłoni bez warstwy ochronnej wyczuwalnej na skórze.


A jakie są Wasze ulubione produkty do pielęgnacji dłoni?

Pozdrowienia,
Asia

środa, 12 lutego 2014

Kropki... "Just In Time for Valentine's Day"


14 lutego. Walentynki. Przez wielu postrzegane jako komercyjne i naciągane. I pewnie w wielu przypadkach takie są. Ja jednak bardzo lubię to święto, które przypomina o tym, że każdy dzień jest dobry na to, aby powiedzieć komuś "kocham Cię".

W tym roku postanowiłam postarać się o to, aby tego dnia szczególnie ładnie wyglądać. Po długiej zimie (tak, mamy połowę lutego, ale ja już czuję wiosnę) spędzonej pod toną swetrów i szali mam ochotę na coś lżejszego i bardziej eleganckiego. Myślałam o tym, aby inspiracji poszukać w najnowszych kolekcjach, trwa właśnie Tydzień Mody w Nowym Jorku, pokazy obejmują sezon jesień/zima 2014/15, więc stwierdziłam, że coś powinno się znaleźć. Niestety, jak dotąd nic mnie nie zachwyciło. Postanowiłam więc cofnąć się w czasie do sezonu 2011/12. Mój wybór padł na kolekcję Stelli McCartney, którą projektantka rozpoczęła szał na kropki.



Delikatne, transparentne materiały, na które naszyto białe lub czarne koła wyglądają bardzo lekko i kobieco, ale i nowocześnie. Efekt jest elegancki, ale nie wymuszony. Ponownie więc wychodzi na to, że sprawdzone kroje (mała czarna) z odrobiną świeżości i nowości działają najlepiej.

A Wy gdzie szukacie inspiracji na ten romantyczny wieczór?

Życzę Wam wszystkim cudownych Walentynek!
Asia

Zdjęcia: vogue.co.uk

sobota, 8 lutego 2014

Tołpa i wspaniałe nowości w pielęgnacji


Okres zimowy to czas szczególny jeśli chodzi o pielęgnację skóry, a w moim przypadku to już wybitnie. Moja skóra jest bardzo sucha i naprawdę wymaga troski. Jakiś czas temu bardzo się zbuntowała, ponieważ nie miałam dla niej czasu i zamiast zapewnić jej to, czego potrzebuje czyli odpowiednie nawilżenie i oczyszczenie, ograniczyłam się zaledwie do stosowania żelu do mycia twarzy i kremu. Skutki były opłakane, o czym możecie przeczytać tutaj.
Kurację naprawczą rozpoczęłam w trybie ekspresowym, ale jak to zawsze bywa, na pozytywne skutki czeka się dłużej niż na te negatywne. Jednak w tym czasie poznałam produkty, do których zamierzam wracać, bo sprawdziły się rewelacyjnie i chciałam się nimi z Wami podzielić.


Pierwsza rzecz to maska firmy Tołpa Dermo Face Hydrativ. Jest to maska i peeling hydroenzymatyczny w jednym. Producent obiecuje wygładzenie, nawilżenie i poprawę kolorytu skóry. Wszystkie te obietnice można uznać za spełnione. Maskę pozostawia się na skórze na ok.15 minut, po czym należy ją wmasować i spłukać letnią wodą. Po zastosowaniu maski skóra rzeczywiście jest bardzo nawilżona, naprawdę, moja skóra jest bardzo sucha, po ostatnich wyczynach powiedziałabym nawet, że bardzo sucha, a po masce była dogłębnie nawilżona, przez co, automatycznie, jej wygląd był lepszy. Jest to fajny produkt do użycia po zrobieniu zabiegu oczyszczania skóry.
Konsystencja jest dość rzadka, ale też nie lejąca, w niczym to jednak nie przeszkadza, z resztą uważam, że najwygodniej stosuje się ją podczas kąpieli, kiedy nie trzeba się martwić o ubrania, a wytworzone ciepło otwiera pory, przez co maska łatwiej wnika w głąb skóry.
Produkt pakowany jest w dwie saszetki, z czego każda spokojnie wystarcza na dwa użycia, więc całe opakowanie można wykorzystać 4 razy. Maska jest wydajna, więc jakby się uprzeć to i na więcej posłuży. Na zdjęciach widzicie piękne, nowe opakowanie, poprzednie już wykorzystałam :)


Drugim produktem jest relaksujący krem nawilżający pod oczy i na powieki, oczywiście firmy Tołpa z serii Planet of Nature. Produkt przeznaczony jest do skóry wrażliwej i odwodnionej


Sprawdza się rewelacyjnie!! Genialnie i dogłębnie nawilża, szybko się wchłania, dzięki czemu świetnie nadaje się do stosowania pod makijaż. Jeśli szukacie kremu, który nawilży wrażliwą skórę wokół oczu to jest to strzał w dziesiątkę! Jako posiadaczka skóry wrażliwej i niezmiernie suchej (szczególnie jeśli chodzi o tą strefę twarzy) wypróbowałam wiele kremów nawilżających i naprawdę temu żaden do pięt nie dorasta ;)


Krem jest bardzo wydajny, stosuję go codziennie, dwa razy dziennie (rano i wieczorem) od trzech tygodni spokojnie albo i więcej. Jego zużycie jest niewielkie, co widać na zdjęciu. Jedynym minusem może być cena (regularna to ok.30zł). Jednak po przeanalizowaniu wszystkich jego plusów okazuje się, że i tak warto, bo wystarcza na bardzo długo. Ja osobiście trafiłam na przecenę w Hebe i zapłaciłam chyba 16zł. Jeśli do tej pory się wahałyście to mówię Wam, że warto się przekonać! ;)

A Wy macie swoich ulubieńców tej firmy? Bardzo chętnie ich poznać, żebym wiedziała, czego szukać następnym razem.

Pozdrowienia,
Asia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...