środa, 27 lutego 2013

Nawilżanie!

Odkąd pamiętam mama zawsze mi powtarzała, że jedyny sposób na piękną skórę to zdrowy organizm i NAWILŻENIE! Dlatego od lat stosuję się do powyższej rady, dbam o moją skórę regularnie ją nawilżając. Nigdy jakoś szczególnie nie inwestowałam w balsamy czy masła, których zadaniem było wyszczuplenie, zniwelowanie cellulitu czy rozstępów, po prostu nie wierzę by mogły one owe cuda zdziałać :) Dlatego przy wybieraniu balsamu skupiam się na nawilżeniu i odżywieniu skóry. Od czasu do czasu w ramach szaleństwa  potrafię kupić masło czy balsam tylko ze względu na zapach. I tak było w przypadku musu z firmy PERFECTA. Chciałam go mieć ze względu na lekką konsystencję i zapach.


Niestety nie jest on moim ulubieńcem :( Konsystencja jest ok, zapach mnie rozczarował i na pewno nie sięgnę po niego drugi raz. 

Do mojej kolekcji zawsze wracają dwa produkty: balsam GARNIER i oliwka dla dzieci Bambino:


Ten balsam nigdy mnie nie zawiódł. Jest ukojeniem dla mojej wymagającej skóry zimą, a także latem, gdy skora wysuszona jest od słońca! No i oliwka, która pięknie pachnie i nawilża. 


W marcowym numerze Urody możecie znaleźć ranking z masłami do ciała, wśród nich znalazłam dwóch faworytów, których chciałabym spróbować, a mianowicie:

Eveline, Masło do ciała soczyste mango:



Oraz Palmer's Coconut Body Butter:


A Wy macie jakiś swoich faworytów? Próbowałyście może masła z Eveline bądź Palmer's Body Butter? 
Pozdrawiam,
Ola 

czwartek, 21 lutego 2013

Kiedy zimno - sweter włóż! I czytaj.



Zima zdaje się nie mieć końca. Kiedy na dworze zimno, a drzwi zasypał śnieg, najlepiej owinąć się w ciepły koc i chwycić kubek gorącego kakao. Taką strategię opanowałam w zeszłym tygodniu. Jednak teraz, kiedy rozpoczął się nowy semestr i zajęcia na uczelni, nie ma wyjścia - trzeba opuścić domowe pielesze. Aby umilić sobie pobyt na mrozie, ciepłe, puchate swetry stają się najlepszymi przyjaciółmi.



W ostatnich dniach - bardziej niż zwykle - pokochałam długie, ciepłe swetry. O sukienkach i spódnicach można zapomnieć, więc zestaw jeansy + sweter + szalik stał się codziennością.
Moim ulubionym został czerwony sweter zakupiony w Zarze. Do tego szalik w kratkę, ciemne jeansy i czarne oficerki.



W zimowe popołudnia najlepiej usiąść do dobrej lektury. Książki czytam bezustannie (w ramach studiów i nie tylko), więc w wolnej chwili sięgam po magazyny poświęcone modzie. Oczywiście ulubioną pozycją jest brytyjskie wydanie Vogue'a. Trudno dostać je w Polsce (i nie płacić za nie 50zł), ale czasem udaje się upolować okazję (w tym najlepsza jest Ola). Na pewno słyszałyście o nowej pozycji na polskim rynku - Harper's Bazaar. Wydania zagraniczne są zawsze genialne, ale do polskiej edycji podchodziłam z dystansem. Nie mniej, musiałam kupić to nowe dzieło :)




Harper's Bazaar to - moim zdaniem - najlepsza pozycja na liście pism poświęconych modzie, urodzie i tym podobnym. Magazyn promuje nowoczesne podejście do świata i jest kierowany do kobiet wykształconych, świadomych swojej wartości oraz tego, co chcą osiągnąć. Mnóstwo mody z najwyższych półek, nowości kosmetyczne, trendy w makijażu, pielęgnacja ciała, informacje ze świata mody, sztuki, filmu... Rozmowy z ciekawymi ludźmi i ważnymi osobistościami. Każdy znajdzie coś dla siebie, a jeśli moda jest Waszą pasją - jak w moim przypadku - tym bardziej. Bardzo polecam na te długie zimowe popołudnia :)

A Wy jak radzicie sobie z wiecznie trwającą zimą? :)

Pozdrawiam,
Asia

niedziela, 17 lutego 2013

Pędzle!



Moje Drogie czy posiadacie swój wymarzony zestaw pędzli? Ja niestety jeszcze takiego nie stworzyłam. Mój codzienny makijaż nie wymaga zbyt wielu poświęceń lecz mimo to chciałabym stworzyć swoją małą kolekcję. I tutaj zwracam się z prośbą do Was, może to właśnie wy podpowiecie mi które wybrać i podzielicie się ze mną opiniami na ich temat.

Od dłuższego czasu zastanawiam się nad zakupem zestawu pędzli EcoTools:


To był pierwszy z zestawów o których pomyślałam. Jednak z czasem czytając blogi, oglądając dziewczyny na youtube zaczęłam się zastanawiać nad kilkoma innymi firmami:

Real Techniques

Hakuro


Maestro


Stale się zastanawiam w które z nich zainwestować. Macie jakieś swoje typy? Co Wy myślicie o tych firmach? Dajcie znać będzie to bardzo pomocne w podjęciu decyzji.

Całusy,
Ola

czwartek, 14 lutego 2013

Walentynki w odcieniu Marilyn

Kalendarz Campari z Penelope Cruz


Dzisiaj Walentynki. Święto zakochanych. Atmosfera miłości unosi się w powietrzu, a świat ogarnęła czerwona poświata: czerwone baloniki, czerwone serduszka, czerwone róże, lizaki, czekoladki... wszystko na czerwono. Skoro "wszystko" to niech tak będzie - czerwony manicure być musi. Dzisiaj przedstawiam Wam lakier Dior w odcieniu Marilyn (jakże odpowiedni na ten dzień) nr 751.



Lakier pochodzi z limitowanej kolekcji "toaletkowej", a więc doskonale prezentuje się na moim białym mebelku. Aby przekonać się czy rzeczywiście jakość produktu jest tak wysoka, paznokcie pomalowałam (jak zawsze) odżywką Sally Hansen po czym myk - lakier. Celowo nie użyłam lakieru nawierzchniowego, a od wtorku (czyli od pomalowania) nie oszczędzam dłoni jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju prace domowe typu zmywanie itd.



Przejdźmy więc do sedna.
Lakier: konsystencja jest świetna - nie zbyt rzadka, ale też nie gęsta. Lakier bardzo dobrze się rozprowadza, lecz jest na tyle gęsty, że jedna warstwa wygląda bardzo dobrze, jak dwie warstwy "normalnego" lakieru. Pędzelek ma standardowy rozmiar. Jest na tyle długi, że łatwo się nim maluje, a na tyle krótki, że nie jeździ po paznokciu we wszystkie strony świata. Nazwałabym go optymalnym.



Buteleczka: mała, zgrabna, urocza. Idealna do postawienia na toaletce.

Kolor: klasyczna czerwień. Nazwa Marilyn jest moim zdaniem idealna, przypomina ona bowiem ulubiony odcień pomadki jaki nosiła sama Marilyn Monroe. Zdaje się jakby kolor krzyczał "klasyczna elegancja i kobiecość".

Moja ocena: Do tej pory jestem bardzo zadowolona z tego lakieru. Nie ma odprysków, lakier równo pokrywa paznokcie. Jedna warstwa w zupełności wystarczy, choć ja nałożyłam dwie. Kolor to kwestia gustu i preferencji, a więc jak kto lubi. Mnie się bardzo podoba. Polecam!

A na koniec - najnowsza kolekcja domu mody Marchesa. Akurat na Walentynki.





Pozdrawiam i życzę cudownego dnia,
Asia

Zdjęcia kolekcji: vogue.co.uk

wtorek, 12 lutego 2013

Włosy - jak o nie zadbać?

Włosy - jeden z atutów kobiecej urody. Czy wy macie jakieś konkretny sposób by wyglądały zdrowo i pięknie? Jedna z moich mądrych koleżanek, fryzjerka powiedziała mi, że sekretem jest zdrowa skóra głowy. Dlatego nie wystarczą szampony, odżywki czy maseczki, jeżeli równowaga naszej skóry głowy jest zachwiana. Podstawą jest nasz organizm. Jeżeli dbamy o siebie od wewnątrz rezultaty będą na pewno będą widoczne! 
Podczas jednej z wielu naszych rozmów na temat włosów dowiedziałam się jeszcze kilku ważnych rzeczy. Po pierwsze, maseczki i odżywki działają jedynie pod warunkiem regularnego i długiego stosowania. Więc nie możemy oczekiwać cudów od tych produktów po 2 użyciach. Po drugie, włosy niszczeją pod wpływem czynników zewnętrznych tj. słońce, wiatr, mróz, dlatego warto chronić je każdego dnia. 

Moje włosy pozostawiają wiele do życzenia. Niestety uległy zniszczeniu i przerzedzeniu, według mojej koleżanki w dużej mierze był to wynik osłabienia organizmu, stresu i częstego prostowania. Z natury moje włosy są kręcone, falowane, a ja usilnie próbowałam z tym walczyć :) Dlatego dziś świadoma wielu rzeczy staram się o nie dbać. Używam jednego z szamponów firmy CLEAR, który ma równoważyć stan skóry głowy. Co do odżywek, to używam mlecznej odżywki, która została mi polecona przez moją fryzjerkę :)


A gdy chcę odrobiny rozpieszczenia :






Od czasu do czasu zdarza mi się używać olejku do włosów VATIKA:


A Wy jak dbacie o włosy? Wypróbowałyście czegoś co jest warte polecenia? :)

Całusy,
Ola  


piątek, 8 lutego 2013

Walentynkowy Szyk



Dzień Św. Walentego nadchodzi wielkimi krokami. Randka tego dnia na pewno będzie wyjątkowa, ponieważ atmosfera „wyjątkowości” udziela się wszystkim. Ludzie są dla siebie bardziej życzliwi i uprzejmi. Tego dnia chcemy wyglądać szczególnie ładnie, a więc przygotowania rozpoczyna się z wyprzedzeniem (czasem bardzo dużym). Ja postanowiłam skupić się na trzech podstawowych etapach przygotowań.

1. Strój
Stawiam na klasykę i elegancję. Szczególnie w Walentynki. Jeansy i marynarka to zestaw, który nigdy nas nie zawiedzie, lecz tego dnia proponuję wybrać coś wyjątkowego. Ile razy zakładamy coś extra? Ja nie często. Dlatego stawiam na super kobiecą elegancję i szyk. Spośród tysięcy kolekcji wybrałam takie, które promują wizerunek kobiety pewnej siebie, eleganckiej, ale nowoczesnej. Oto moje źródła inspiracji, które mam nadzieję i Wam się przydadzą:

Elegancko, kobieco, zmysłowo. Styl Monique Lhuiller jest idealny na romantyczną kolację czy wyjście do teatru. 





Nowoczesna elegancja Jenny Packham (kolekcja S/S 2013-14) to świetna propozycja na wyjście do klubu.




Na wyjście do opery, teatru czy eleganckiej restauracji szukałabym inspiracji we wcześniejszej kolekcji Jenny Packham.


Kobiecość i elegancję znajdziemy również w projektach Elie Saab.



Zwolenniczkom spodni proponuję Lanvin. Choć spodnie uznaje się za mało kobiece, Lanvin stworzył kreacje ultra nowoczesne, wygodne, ale bardzo seksowne.


Bardziej kobiecy wygląd - choć nadal ze spodniami w komplecie - pokazał Valentino.



2. Makijaż
Ten najczęściej dopasowujemy do ubrania. W związku z tym, że postawiłam na nowoczesną elegancję, makijaż pozostawię równie szykowny, choć delikatny, by nie odwracał uwagi od stroju. W moim przypadku będą to brązy i beże, delikatnie podkreślone oczy i naturalne usta, odrobina różu na policzkach i gotowe!


Paleta cieni, puder transparentny i zalotka: Inglot, podkład: Bourjois, róż do policzków: Maybelline, balsam do ust: Nivea, pędzelki do cieni: H&M oraz Golden Rose



3. Przygotowania na wieczór przed wyjściem
 Nic tak nie poprawia kobiecie samopoczucia (i wyglądu) jak ciepła, relaksująca kąpiel. Do tego peeling ciała i twarzy. Skóra będzie gładka i promienna, a więc podwójny efekt gwarantowany. Na noc proponuję nawilżającą maseczkę na twarz, aby makijaż lepiej się trzymał, a twarz nie wyglądała na zmęczoną.


Mała rada: nigdy nie testujcie nowych kosmetyków przed „wielkim wyjściem”. Nie wiadomo jakie będą tego efekty, a przecież nie chcemy dostać alergii i zostać w domu zamiast świetnie się bawić.

A Wy jakie macie plany na Walentynki? Szykujecie coś specjalnego?

Pozdrawiam,
Asia

Zdjęcia kolekcji: vogue.co.uk

środa, 6 lutego 2013

Bardzo tłusty czwartek! :)

Już jutro największe święto obżarciuchów - tłusty czwartek! U mnie w domu ten dzień od lat wygląda tak samo! Chciałam się z Wami podzielić małą relacją z naszych przygotowań. Jej główną bohaterką jest oczywiście moja mama, ja tylko odrobinę pomagałam :) A oto kilka zdjęć:

Na pierwszy plan wychodzą faworki czy jak kto woli chrust :)

Faza przygotowań:





A oto efekt końcowy! 




Nasz tłusty czwartek nie mógłby się odbyć gdyby nie .... BEZY! Razem z siostrą uwielbiamy te małe, białe chmurki, dlatego także w tym roku pojawią się na naszym stole. 

Przygotowania:







Niestety ale bezy są jeszcze w piecu, w związku z czym efekt końcowy się jeszcze pojawi. 
A Wy macie jakieś swoje ulubione smakołyki na ten dzień?

Pozdrawiam,
Ola

niedziela, 3 lutego 2013

Winter skincare

Zdaje się, że zima nie zamierza odejść. Choć ostatnio jest trochę cieplej, mróz ma jeszcze wrócić. Szkoda. W zimie nasza skóra narażona jest na podrażnienia spowodowane zimnem i zmianami temperatur. Moja – bardzo wrażliwa i sucha -  cierpi tym bardziej. Dlatego tak ważne jest zapewnienie jej odpowiedniej pielęgnacji. Zaczynamy…


Po pierwsze – demakijaż. Nigdy nie idę spać bez zmytego makijażu. Taka moja złota zasada. Używałam wielu płynów do demakijażu, ale zawsze był „coś”. Niedawno jednak znalazłam produkt idealny – micelarny płyn do demakijażu oczu i twarzy firmy AA (seria Ultra Nawilżanie). Produkt jest bardzo delikatny, ale dokładnie oczyszcza skórę i zmywa makijaż. Nie ma również problemu ze zmywaniem wodoodpornego tuszu.

Po drugie – żel do mycia twarzy. Przez długi czas używałam żelu Vichy, ale nie uważam, żeby był zachwycający. Oczyszczał, tak, ale bez fajerwerków. Żel, który używam obecnie poleciła mi Ola (i nawet kupiła w prezencie, a co!) to głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy z solami mineralnymi i ekstraktem z ogórka dla skóry wrażliwej firmy ioECO. Jest niesamowicie delikatny, nie podrażnia skóry, a naprawdę dokładnie oczyszcza. Pięknie pachnie ogórkiem i bardzo pobudza (szczególnie rano, co bardzo chwali sobie Ola). Jest to kosmetyk pochodzenia naturalnego (98% składników jak mówi producent). Dla skóry z problemami nie będzie wystarczający, ale skóra sucha, wrażliwa czy naczynkowa będzie z niego zadowolona.




Następny krok – nawilżanie. Tutaj ponownie zwróciłam się ku produktom firmy AA. Ponownie seria Ultra Nawilżanie i krem intensywnie nawilżający. Jest genialny!! Tak nawilżonej skóry to chyba nigdy nie miałam, od razu widać poprawę w stopniu nawilżenia. Pachnie nieco „aptecznie”, jak lekarstwo, ale zapach nie jest drażniący, a po chwili znika. Używałam miliona różnych kremów nawilżających i ten jest moim numerem 1.

Codzienna troska o przyszłość czyli krem z filtrem. Używam go codziennie, pod makijaż czy sam, ale zawsze. Kupiłam krem ochronny Sunbrella 50+ firmy Dermedic do skóry suchej i normalnej. Krem jest gęsty, więc wystarczy niewielka ilość. Poza tym, ja łączę go z kremem nawilżającym i dopiero wsmarowuję, więc używam go naprawdę malutko. Krem przez chwilę jest na twarzy biały, ale wystarczy go wsmarować i staje się niewidoczny. Jestem z niego zadowolona, a małą tubkę używam od roku (albo lepiej) i jeszcze na długo mi wystarczy.




Co dalej – krem do powiek. U mnie konieczność z powodu stopnia suchości skóry. Jak zwykle – firma AA, tym razem seria Ultra Odżywianie. Sprawdza się bardzo dobrze, używam po odrobince na każdą powiekę i pięknie nawilża, nie podrażnia, ale też nie pozostawia śliskiego filtru, a więc jest genialny pod cienie.

Od czasu do czasu robię peeling drobnoziarnisty. Bardzo lubię peeling firmy Perfecta, sprzedawany w małych torebeczkach. Choć bardzo intensywnie pachnie, jest delikatny i ładnie oczyszcza skórę. Małe opakowanie wystarcza na jakieś 3-4 razy, bo produktu jest stosunkowo dużo.

To tyle – choć i tak sporo, wiem - jeśli chodzi o pielęgnację mojej skóry w zimie :) Jakieś sugestie, pytania, opinie? Jestem ciekawa! I jak Wy dbacie o skórę? Macie jakieś sprawdzone sposoby? 

Pozdrawiam,
Asia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...